Podkład kryjący – Golden Rose Total Cover

Pomiędzy tańczeniem salsy do lustra, a jedzeniem, postanowiłam napisać trochę o kosmetykach. Ostatnio było o podkładzie z nieco wyższej półki, dziś opowiem trochę o podkładzie bardziej drogeryjnym, który moim zdaniem jest warty uwagi, ale o tym dalej. Chciałabym się dzisiaj skupić na podkładzie Total Cover, czyli jak nazwa wskazuje i producent obiecuje, zapowiada się na podkład o całkiem niezłym kryciu, ale czy tak jest naprawdę?

Zacznę może od tego co widać gołym okiem, czyli od opakowania. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że buteleczka jest lekka, ponieważ nie jest wykonana ze szkła. Jeśli ktoś ma podkład we własnej kosmetyczce, to jego waga nie ma większego znaczenia, natomiast dla mnie jest to wielki plus, ponieważ wkładając go pomiędzy inne produkty do kuferka, to, że waży mniej jest mega oszczędnością dla mojego kręgosłupa. Buteleczka jest także wyposażona w wygodną pompkę.

Do rzeczy, czyli pokaż kotku co masz w środku!

Konsystencja podkładu jest gęsta, raczej zbliżona do dobrze kryjącego korektora, nie rozlewa się na dłoni, a co za tym idzie, bardzo mała jego ilość pozwala na dobre przykrycie wszelkich niedoskonałości czy przebarwień na skórze.

Im bardziej „budujemy” podkład na twarzy, tym efekt photoshopa jest większy, dlatego uważam, że do codziennego użytku wystarczy cieniutka warstwa podkładu. Nakładając go, wydaje się, że jest dość suchy, natomiast po nałożeniu okazuje się, że ma wykończenie satynowe, nie zastyga zbyt szybko. Przypudrowany na mojej twarzy wygląda jednak dość sucho, dlatego chcąc uzyskać ładny efekt zdrowej skóry z lekkim efektem satynowej skóry, u mnie sprawdza się lepiej jeśli go nie przypudruję, robię to jedynie w strategicznych miejscach, gdzie wiem, że może on „wędrować” po skórze, czyli pod oczami, na powiekach (ale tam polecam nakładanie korektora) i delikatnie na strefie T, która jest najbardziej narażona na świecenie się. Mogę potwierdzić, że wytrzymuje na twarzy długie godziny, ale na pewno nie jest lekkim podkładem o niewielkim kryciu. Idealnie sprawdzi się na większe wyjścia, jeśli chcecie żeby twarz wyglądała idealnie. Produkt jest dostępny w 7 kolorach, więc myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie.

Ja wzięłam pod lupę kolor nr 03 Almond, który jest w żółtych tonacjach. Jeśli chodzi o kolor, to nie zauważyłam, żeby oksydował, więc myślę, że to ułatwi Wam wybór koloru. Podkład nie ściąga twarzy, jest bardzo plastyczny i myślę, że najlepiej nakładać go zwilżoną gąbeczką.

Oceniam go na bardzo dobry na większe wyjścia, do codziennego użytku wolę delikatniejsze produkty, ale podkład ten jest zdecydowanie godny uwagi.

Pozdrawiam, K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *